Siedziałem w swojej altance na kryształowej łące. Obserwowałem kryształową sarnę jedzącą kryształową trawę. Nagle zza drzew wyszły dwa kryształowe lisy. Rzuciły się na sarnę, zbijając ją jak szybę. Potem zjadły resztki i uciekły z powrotem do swojej kryjówki w lesie.
Nigdy nie zrozumiem praw rządzących kryształowym światem.
W końcu dostałem oczopląsu od kryształów, więc wyszedłem na zewnątrz. Było przyjemnie chłodno, wiatr muskał delikatnie moją sierść. Wyłapywałem zapachy i odgłosy. W końcu wyczułem zapach innego wilka.
Rzuciłem się w bok i pobiegłem przed siebie. Zapach był coraz wyraźniejszy. Ktoś na mnie wpadł. Biała wadera o niebieskich oczach.
<Vindi konkretnie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz