środa, 20 lipca 2016

Od Kaito CD Renn

Przez chwilę nic nie mówiliśmy.
W końcu odezwałem się pierwszy:
-Mam taką prośbę.
-Jaką?- nic w tonie Renn nie wskazywało, że gniew jej przeszedł.
-Chciałbym cię zapytać, czy chcesz zostać drugą Alfą.
-Oświadczasz mi się?!- wrzasnęła, patrząc na mnie z wyrzutem.
-Nie. Nic z tych rzeczy.- odpowiedziałem spokojnie.- Po prostu mam za dużo obowiązków. Nie daję już rady. I proszę cię o pomoc.
Nawet jeśli jej gniew zniknął, nie dała tego po sobie poznać. Jej twarz przybrała tak dobrze mi znany kamienny wyraz.
-W porządku.- powiedziała głosem pozbawionym emocji.
-Dobrze. Teraz muszę pokazać ci trzy miejsca, które powinnaś znać. Chodź za mną.- jak zawsze opanowany, odwróciłem się i równymi, płynnymi krokami ruszyłem przed siebie. Renn dreptała obok mnie, czujnym wzrokiem mierząc otoczenie. 
Zastrzygłem uszami. 
Odruchowo rzuciłem się w bok, popychając też Renn. W samą porę. Tam, gdzie przed chwilą staliśmy, ziała ogromna, dymiąca dziura. Czarny dym. 
Stworzyłem światło i rzuciłem nim w dziurę, która natychmiast zniknęła. 
Wokół mnie i Renn utworzyłem mur ze światła. Gdy byłem pewny, że atak się nie powtórzy, usunąłem mur i ruszyłem dalej, nie okazując żadnych uczuć.
-Co to było?- zapytała Renn, zrównując się ze mną. 
-Właśnie uratowałem ci życie. A czy usłyszałem podziękowanie? Nie.- powiedziałem głosem zimnym jak lód.
"Mimo że jest sympatyczny, jego gniew jest straszny.", ktoś tak o mnie kiedyś mówił. " Niektórzy krzyczą, wrzeszczą, ranią. Płaczą. Ale nie on. On tylko rani zimnymi jak stal słowami, twarzą bez wyrazu i chłodnym spokojem.".
Renn mruknęła coś pod nosem i nie jestem pewien, czy chcę wiedzieć, co mruknęła.
-Tak, słucham? Czyżby proste słowo "dziękuję" nie mogło przejść ci przez gardło?- kontynuowałem. 
Wyszeptała coś pod nosem.
-Nie słyszę. Zwykle jesteś taka wygadana. Krzyczysz, a teraz taka cichutka. Czy dlatego, że musisz podziękować?- ciągnąłem.

-Nie podziękuję ci.- powiedziała, tym razem głośniej, ale takim samym głosem pozbawionym emocji.
Kiwnąłem powoli głową, trzy razy.
-Dobrze. Kiedyś do tego wrócę. A teraz, wracając, pytałaś, co to było. Otóż była to mroczna magia.- powiedziałem, nadal zimnym głosem. Będę nim mówił do końca dnia w najlepszym przypadku.- Idziemy dalej. 
Renn roztropnie nie zadawała pytań. 
~Przy Wodospadzie Dusz~
Nie rozmawialiśmy przez całą drogę.
-Jesteśmy na miejscu. Oto Wodospad Dusz.- powiedziałem.
Z wody słychać było zawodzenie dusz.
-Znajdują się tu dusze wszystkich złych wilków.- dodałem.
-A dobrych?- zapytała Renn.
-W Złotych Drzewach.- uciąłem.- Idziemy dalej.
~W Ogrodzie Śmierci~
Gdy weszliśmy do Ogrodu od razu otoczyła nas aura smutku i tajemniczości, a w nozdrzach czuliśmy odór śmierci.
Od razu skierowałem się ku końcu Cmentarza, ku największemu grobowi.
Renn truchtała za mną, rozglądając się bacznie. 
Na największym grobie tliły się światełka, niektóre jaśniejsze, niektóre ciemniejsze. Parę było kolorowych. 
Stworzyłem jedno małe, złote światełko, które od razu poszybowało na grób.
-To grób Goldenthing'a.- wyjaśniłem Renn.
Nie odpowiedziała.
-Każdy wilk najpierw musi podejść do tego grobu i stworzyć światełko.- ciągnąłem.
-A jeśli ktoś nie umie?- zapytała Renn.
-Umie.- i wyczuwając, że mówi o sobie, zachęciłem ją- Spróbuj.
Gdzieś zniknął chłód w moim głosie.
Renn zamknęła oczy i wyszeptała coś bardzo cicho. Przed nią pojawiło się malutkie, gasnące światełko. Uśmiechnąłem się do Renn krzepiąco i moje światełko złączyło się z jej światełkiem. 

Nasze wspólne światełko zajaśniało i oślepiło nas swoim jasnym, błękitno-czerwonym blaskiem. Gdy nasze oczy przezwyczaiły się do tego światła nasze światełko powędrowało na grób. 
-Teraz zostało ostatnie miejsce.- powiedziałem.
~W Epickim Ogrodzie~
-Możemy już wracać.- powiedziałem, gdy tylko weszliśmy do ogrodu.
-Nie! Chcę zobaczyć cały ogród.- zaprotestowała Renn.
-Uwierz mi, nie chcesz.
-Chcę.
-Nie chcesz! Ten ogród cię zniszczy! Tu przychodzą tylko pary!- wrzasnąłem.
<Renn? Odpisz coś romantycznego! :3 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz