środa, 20 lipca 2016

Od Azure CD Eris


- I tak nie zrozumiesz. - mówię z niespodziewaną łagodnością w głosie. Eris jednak patrzy na mnie zszokowana, a słońce pięknie błyszczało w jej oczach
- Ale, nirady... - Eris zaczęła niepewnie, jakby próbując zobaczyć coś przez mgłę, jakby usiłowała sobie coś przypomnieć. Jej wzrok, zakotwiczony na mnie, mimo to jakby odległy o tysiąc kilometrów, wadera przede mną stojąca myślami była gdzie indziej.
- Nirady. - szepczę, dochodzi do mnie, jakie słowa właśnie wypowiedziała Eris. Nirady, istoty które tak dotkliwie nas skrzywdziły. Przypomniałem sobie ich wygląd, kamienne ciała z czarnymi oczami o pustym, chłodnym wzroku. Eris myślała o tym samym, bowiem widziałem, jak zadrżała ze strachu. Torturowały mnie, ale nie okazywały mi większej uwagi. Jeśli zainteresowali się Eris, jakim próbom ją poddawali? Powstrzymałem nagłą chęć objęcia jej i pocieszenia, nie mogłem tego zrobić.
- Ocuful. Ich mistrz. - Wilczyca zamknęła oczy, w próbie odgonienia od siebie tych wspomnień.
Eris? 

Od Verktruma

Wstałem rano i postanowiłem pójść na spacer. Po dłuższym zastanowieniu postanowiłem iść na jakiś wodospad. Ruszyłem w stronę Wodospadu Miłości. Nie wiedziałem czemu. Może dlatego, iż bardzo bym chciał mieć partnerkę, ale niestety w watasze Ciemności trudno znaleźć jakąś odpowiednią dla mnie. A taka jaka mi się podoba jest w przeciwnej watasze. Po kilku minutach dotarłem. Mym oczom ukazała się różowa woda z lekkim połyskiem brokatu. Bleee. To nie dla mnie. Ale raz kozie śmierć. Jednym szybkim ruchem znalazłem się w wodzie, a po kilku sekundach wyskoczyłem na brzeg. Otrzepałem się i ruszyłem do swojej jaskini. Po drodze wpadłem na jakiegoś wilka.
<Ktoś?>

Od Renn CD Kaito

- Mnie nic nie zniszczy. - mówię z przekonaniem,  i wchodzę do ogrodu. Nie czuję niczego specjalnego.
- Czekaj! - słyszę za sobą głos Kaitka. - idę z tobą.  - mówi nieco zrezygnowany.
- Jak chcesz. - wzruszające ramionami, po czym czekam aż basior się z mną zrówna. Wnet krajobraz się zmienia, i jak okiem sięgnąć widać jedynie drzewa o czerwonych liściach w kształcie serc.
- No nie. - mruczę, patrząc z pogardą na liście.
Kaito? Brak weny xd

Nowy basior - Hades

Dołącza dziś do nas mroczny bóg pod ziemia, Hades, we wcieleniu wilka. Strzeżcie się!
Hades|4|Basior|Wojownik|amazonka126

Od Eris CD Azure

Momentalnie zalała mnie fala wspomnień. 
Chwile spędzone z tym basiorem, nasze dialogi...
Wspomnienia były tak wyraźne, że żal ścisnął moje serce.
Czasami wieczorami widziałam go jak orzez mgłę, ale teraz...? Dobrze wiem, co nas kiedyś łączyło. 
I wiem, kto sprawił, że nie pamiętam już tego basiora, który tak wiele dla mnie znaczył.
I nadal znaczy.
Ten ktoś zakładał, że już nie spotkam tego basiora, który zdobył moje serce. Ale skoro go spotkałam, to czar prysł. Wszystko sobie przypomniałam.
-Kłamiesz.- powiedziałam. 
Basior nie odpowiedział.
-Azure...- dodałam po chwili.
<Azure? <333 >

Od Kaito CD Renn

Przez chwilę nic nie mówiliśmy.
W końcu odezwałem się pierwszy:
-Mam taką prośbę.
-Jaką?- nic w tonie Renn nie wskazywało, że gniew jej przeszedł.
-Chciałbym cię zapytać, czy chcesz zostać drugą Alfą.
-Oświadczasz mi się?!- wrzasnęła, patrząc na mnie z wyrzutem.
-Nie. Nic z tych rzeczy.- odpowiedziałem spokojnie.- Po prostu mam za dużo obowiązków. Nie daję już rady. I proszę cię o pomoc.
Nawet jeśli jej gniew zniknął, nie dała tego po sobie poznać. Jej twarz przybrała tak dobrze mi znany kamienny wyraz.
-W porządku.- powiedziała głosem pozbawionym emocji.
-Dobrze. Teraz muszę pokazać ci trzy miejsca, które powinnaś znać. Chodź za mną.- jak zawsze opanowany, odwróciłem się i równymi, płynnymi krokami ruszyłem przed siebie. Renn dreptała obok mnie, czujnym wzrokiem mierząc otoczenie. 
Zastrzygłem uszami. 
Odruchowo rzuciłem się w bok, popychając też Renn. W samą porę. Tam, gdzie przed chwilą staliśmy, ziała ogromna, dymiąca dziura. Czarny dym. 
Stworzyłem światło i rzuciłem nim w dziurę, która natychmiast zniknęła. 
Wokół mnie i Renn utworzyłem mur ze światła. Gdy byłem pewny, że atak się nie powtórzy, usunąłem mur i ruszyłem dalej, nie okazując żadnych uczuć.
-Co to było?- zapytała Renn, zrównując się ze mną. 
-Właśnie uratowałem ci życie. A czy usłyszałem podziękowanie? Nie.- powiedziałem głosem zimnym jak lód.
"Mimo że jest sympatyczny, jego gniew jest straszny.", ktoś tak o mnie kiedyś mówił. " Niektórzy krzyczą, wrzeszczą, ranią. Płaczą. Ale nie on. On tylko rani zimnymi jak stal słowami, twarzą bez wyrazu i chłodnym spokojem.".
Renn mruknęła coś pod nosem i nie jestem pewien, czy chcę wiedzieć, co mruknęła.
-Tak, słucham? Czyżby proste słowo "dziękuję" nie mogło przejść ci przez gardło?- kontynuowałem. 
Wyszeptała coś pod nosem.
-Nie słyszę. Zwykle jesteś taka wygadana. Krzyczysz, a teraz taka cichutka. Czy dlatego, że musisz podziękować?- ciągnąłem.

-Nie podziękuję ci.- powiedziała, tym razem głośniej, ale takim samym głosem pozbawionym emocji.
Kiwnąłem powoli głową, trzy razy.
-Dobrze. Kiedyś do tego wrócę. A teraz, wracając, pytałaś, co to było. Otóż była to mroczna magia.- powiedziałem, nadal zimnym głosem. Będę nim mówił do końca dnia w najlepszym przypadku.- Idziemy dalej. 
Renn roztropnie nie zadawała pytań. 
~Przy Wodospadzie Dusz~
Nie rozmawialiśmy przez całą drogę.
-Jesteśmy na miejscu. Oto Wodospad Dusz.- powiedziałem.
Z wody słychać było zawodzenie dusz.
-Znajdują się tu dusze wszystkich złych wilków.- dodałem.
-A dobrych?- zapytała Renn.
-W Złotych Drzewach.- uciąłem.- Idziemy dalej.
~W Ogrodzie Śmierci~
Gdy weszliśmy do Ogrodu od razu otoczyła nas aura smutku i tajemniczości, a w nozdrzach czuliśmy odór śmierci.
Od razu skierowałem się ku końcu Cmentarza, ku największemu grobowi.
Renn truchtała za mną, rozglądając się bacznie. 
Na największym grobie tliły się światełka, niektóre jaśniejsze, niektóre ciemniejsze. Parę było kolorowych. 
Stworzyłem jedno małe, złote światełko, które od razu poszybowało na grób.
-To grób Goldenthing'a.- wyjaśniłem Renn.
Nie odpowiedziała.
-Każdy wilk najpierw musi podejść do tego grobu i stworzyć światełko.- ciągnąłem.
-A jeśli ktoś nie umie?- zapytała Renn.
-Umie.- i wyczuwając, że mówi o sobie, zachęciłem ją- Spróbuj.
Gdzieś zniknął chłód w moim głosie.
Renn zamknęła oczy i wyszeptała coś bardzo cicho. Przed nią pojawiło się malutkie, gasnące światełko. Uśmiechnąłem się do Renn krzepiąco i moje światełko złączyło się z jej światełkiem. 

Nasze wspólne światełko zajaśniało i oślepiło nas swoim jasnym, błękitno-czerwonym blaskiem. Gdy nasze oczy przezwyczaiły się do tego światła nasze światełko powędrowało na grób. 
-Teraz zostało ostatnie miejsce.- powiedziałem.
~W Epickim Ogrodzie~
-Możemy już wracać.- powiedziałem, gdy tylko weszliśmy do ogrodu.
-Nie! Chcę zobaczyć cały ogród.- zaprotestowała Renn.
-Uwierz mi, nie chcesz.
-Chcę.
-Nie chcesz! Ten ogród cię zniszczy! Tu przychodzą tylko pary!- wrzasnąłem.
<Renn? Odpisz coś romantycznego! :3 >

poniedziałek, 18 lipca 2016

Od Azure CD Eris

- Kim jesteś? - słyszę głos, należący z pewnością do wadery. Znudzony odwracam się w stronę istoty, która zadała mi to pytanie, które już mi się znudziło. Zdołałem poznać każdego członka watahy i watahy obok, i każdy zadawał mi to samo pytanie. Wadera ma biało czarny ogon, ciemne futro i czerwone oczy. Rzucają się w oczy spiczaste uszy, a także paski na przednich łapach. Od razu ją rozpoznaje, jak mógłbym nie rozpoznać tej, która zdobyła me serce?
- Eris... - szepczę jej imię. To z pewnością ona, jej piękny uśmiech rozjaśnia jej pysk.
- Skąd znasz moje imię? - pyta nieco chłodnym głosem, unosząc w górę brew. Fala psychicznego bólu zalewa mnie od środka. Eris mnie nie pamięta. Nawet mnie nie zna. No tak... Przypominam sobie, kiedy ostatni raz ją widziałem.
- Po prostu mi kogoś przypominasz. Jestem Azure. - kłamię, robię to z łatwością. Kłamstwo to rzecz, której najbardziej w sobie nienawidzę, a jednak kłamię, karmię wilki łgarstwami, Nie chcąc wyjawić im prawdy, robię to częściej niż jem i piję. Mój wzrok ponownie jest chłodny i nieufny. Kim jest ta Eris, wadera przede mną stojąca? Jeśli stało się to, czego się najbardziej obawiałem, ona mnie już nie rozpozna. Nie może, z jej głowy napewno zostały wymazane wszystkie wspomnienia, lub raczej ukradzione, moja Eris została utracona.
- Kogo? - pyta nieco zaciekawiona wadera. Ten głos, ten kochany głos, a zarazem taki nieznany, taki oddalony... To boli, mam chęć uciec od tego, co pozostało z Eris. Ale nie mogę, nie umiałbym.
- Kogoś, kogo nie znasz. - ponowne kłamstwo. Umiałbym okłamać każdego, chociaż okłamywanie jej sprawia mi ból. Ona nie wie, nie pamięta, czym jestem i co tworzyliśmy. Ból jest w całym moim umyśle, ból psychiczny... Tak długo chciałem ją spotkać, przekonać się że nic jej nie jest, ale moje marzenia legły w gruzach. To już nigdy nie będzie jak kiedyś. Tamte czasy odeszły, i nic ich nie przywróci. Muszę o nich zapomnieć, to jedyne wyjście.
Eris?